Los jest złośliwy. Jak cholera.

Jadę sobie autobusem i dzwoni telefon. Patrzę: „Urząd Pracy”. No zajebiście. W sprawie stażu, miałbym być na rozmowie, ale ja akurat wtedy nie mogę, bo to dzień po operacji… A mógłbym pracować na policji… No czy to nie jest złośliwość? To by było w pewnym sensie spełnienie moich marzeń, chociaż częściowe :P No oczywiście to tylko miała być rozmowa, ale ja już bym się postarał żeby mnie przyjęli :D No ale się nie da, nie mogę się stawić :'( To taka złośliwość losu, że to aż śmieszne :D
Ale jak tak zaraz zacznę sobie uświadamiać co mnie na prawdę ominęło, to się chyba popłaczę, więc dam sobie spokój.

I to jest jeszcze jedno, co mi przeszkadza… że nie mogę powiedzieć niektórym znajomym czym teraz żyję i jak się cieszę (że się denerwuję, to zupełnie inna sprawa… ale to może innym razem), oni mnie znają jako zwyczajnego chłopaka i chcę by tak pozostało… a jednocześnie fajnie by było powiedzieć, że coś ważnego teraz ma miejsce w moim życiu. To trochę dołujące, tak jak to jak kombinuję żeby zbyt dziwnie nie wyglądało, że taka młoda osoba nie pracuje i nie uczy się… I z tą pracą, chciałbym jednej osobie powiedzieć co mi zaproponowali, ale nie mam się jak wykręcić, że czemu nie mogę…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.