Chciałem w sumie napisać coś innego ale ponieważ właśnie skończyłem czytać pewną książkę, to ją sobie opiszę.
Okładka jest bardzo „Lubię to!”
więc bardzo zachęcająca. I to w sumie tyle, z całej książki najlepsza jest okładka 
Pamiętacie jak opisywałem „Udefeated love”? jak nie, to proszę bardzo, screena ze „starego” pingera jeszcze sobie zachowałem:
Cóż, w porównaniu z tym czymś, to „Undefeated love” była dziełem sztuki
„Go down, Aaron” jest hmm… takim książkowym pornolem klasy B… Naprawdę aż trudno uwierzyć że można coś tak beznadziejnego napisać. Bo żeby mi coś w tematyce yaoi aż ciężko się czytało, no to trzeba się naprawdę postarać. Właściwie to nawet nie jest pornol, bo sceny seksu są również cienkie jak d*** węża 
A więc główny bohater, Aaron, zostaje zgwałcony (najlepsza scena w tej książce, bo przynajmniej zachowuje jakąś odrobinkę realizmu), a potem trafia… do powiedzmy burdelu dla homoseksualnych nazistów (
). To chyba starczy za cały komentarz (od razu mam przed oczami filmy typu „Nazi love camp 27” tylko w wersji homo, to też chyba wystarczy). Ale napiszę jeszcze parę słów. Niby to tam ma być brutalne, a w rzeczywistości wszyscy się w Aaronie zakochują
I wszyscy są homo, a przynajmniej tak to w tej ekhm, książce, wygląda
Treść jest po prostu żenująca. Aż żenująco mi się to nawet opisuje. Ja wprawdzie czytałem opinie o niej wcześniej i nie widziałem ani jednej dobrej
ale i tak chciałem przeczytać, bo po prostu myślałem, że te opinie tyczą się trochę czegoś innego (a ja mam upodobania, z których niekoniecznie jestem dumny i nawet mnie nie bawią, ale jak czytam coś tak dziwnego to myślę sobie, że nie jest ze mną jeszcze tak źle
). Żeby chociaż scenki seksu były dobre… ale nie były. podobało mi się chyba tylko jedno zdanie z jednej z nich: „They were both gods, and they did create, from a chaos, the universe.”
W dodatku język mam wrażenie… próbuje przebić formę ponad treść 
Jak w recenzji „Undefeated love” napisałem, że styl dorównuje moim opowiadaniom, tak tutaj… no cóż, ja chyba piszę lepiej
a już na pewno lepiej napisałbym coś takiego! 
Przyznać jedynie muszę, że zakończenie było całkiem dobre, tyle że nie pasujące do tej książki, po której zresztą zupełnie czegoś innego się spodziewałem. A może inaczej – jeśli przyjąć, że tytuł i okładka nie pasuje, to cała reszta jakośtam pasuje.
No to tyle, 1/5… no może 1,5/5 za to ładne zdanie 
A tak się dobrze zapowiadała po okładce 


Dark TT
Twenty Ten