Witarianizm, podejście 1:
Razu pewnego (znaczy w zeszłym tygodniu) postanowiłem wprowadzić w swój jadłospis więcej surowizny. Nakupiłem więc sobie pomidory, ogórka, sałatę… (a praktycznie nie jadam tych rzeczy bo nie mam do czego). No i zabrałem się do jedzenia tegoż na obiad. Nawet się najadłem! Ale po takiej dawce sałaty (i w ogóle warzyw) miałem chwilami wrażenie jakbym się objadł trawy
Ogólnie nie było źle ale za dużej przyjemności jedzenie to mi jednak nie sprawiło
Więc tak sobie pomyślałem, że coś tu chyba nie jest tak… I zacząłem znów szukać witariańskich przepisów… i jak znalazłem w cale ciekawe danie („makaron” cukinii z sosem pomidorowym), oraz całą masę ciekawych deserów, to mnie oświeciło co jest nie tak
Nie mam blendera. A jednak danie to jest danie, może i surowe ale przetworzone (np. zmiksowane). Tak więc ten kupić: www.ebay.de/(…)271285956163… czy ten: www.ebay.de/(…)321196057378… ? A może jakiś inny lepiej?
Wracając jednak do diety (witarianizm, podejście 2) – była to dopiero pierwsza próba, więc nie zrażając się, w tym tygodniu zacząłem wsuwać surowego kalafiorka. Wszystko fajnie, bo był całkiem dobry, poza jednym małym szczegółem – zeżarłem połowę, potem 3/4 i z jednej strony czułem się opchany tym kalafiorem, a z drugiej normalnie w brzuchu burczało mi z głodu (niesamowite dwoiste, całkiem nowe dla mnie uczucie), w końcu się poddałem i zrobiłem sobie grzanki (co w końcu przypłaciłem bólem brzucha).
To by było na tyle jeśli o witarianizm chodzi. Ale się nie poddam, tylko kupię ten blender 
Także w zeszłym tygodniu upiekłem sobie po raz drugi ekspresowe rogaliki drożdżowe, tadam:
[rogdro.jpg]
ale (jak nawet widać
), druga partia trochę za bardzo mi się przypiekła
i w ogóle marmolady miałem takie sobie w smaku. Mimo tych niedoskonałości te rogaliki i tak były bardzo dobre.
Natomiast dziś nie miałem już takiego szczęścia. Robiłem sobie placki z cukinii (10000x lepsze niż ziemniaczane), olej (z frytek) miałem w słoiczku i się zassał tak, że jak w końcu odkręciłem to wypadł mi z rąk… także miałem pół kuchni w oleju i to nie było fajne
(ale przynajmniej umyłem podłogę
). No kucharzem to ja chyba nie zostanę
Ale cii, jutro robię pizzę! Tak, nie piekę mrożonki, tylko robię pizzę razową od początku – zobaczymy co mi z tego wyjdzie 
Dark TT
Twenty Ten