Jak się nie stresować ;)

Pierwszego lutego (zapamiętałem datę, bo chyba warto zapamiętywać ważne daty… tylko że napisałem tą notkę chyba ze 2 lata temu, więc nie jestem pewien którego roku :D) doszedłem do wniosku który mną wstrząsnął (ale pozytywnie), mianowicie: może i nie osiągnąłem w życiu niczego co byłoby widoczne dla innych, czym mógłbym się w łatwy sposób pochwalić, czyli nic typu dobra praca, wykształcenie, rzeczy materialne, rodzina i dzieci… ale w porównaniu z innymi ludźmi, jak patrzę jak oni się zachowują, jak się stresują i przejmują rzeczami, co do których nawet bym nie pomyślał dziś, że można się stresować, to myślę sobie, że zwłaszcza patrząc z jakiego poziomu startowałem (z jakiego trudnego), jak się kiedyś sam stresowałem (w wieku szkolnym), to właśnie ja osiągnąłem więcej w wieku tych prawie czterdziestu lat, niż niektórzy przez dwa razy tyle i pewnie niż niektórzy kiedykolwiek osiągną – to jest coś co daje +100 do poczucia własnej wartości i na czym to poczucie można budować :)

Rozwijając trochę o co mi tu chodzi… tak, nauczyłem się jakoś ucinać negatywne myśli albo je w miarę szybko racjonalizować. Do tego potrzeba było trochę książek o pozytywnym myśleniu i więcej książek psychologicznych.
Nauczyłem się nie przejmować ludźmi, tym co myślą (np. o mnie), ale też nie brać sobie do serca tego, jak się zachowują, bo dziś wiem dużo lepiej z czego to wynika (i że to najczęściej nie ma ze mną nic wspólnego). Do tego potrzeba było dużo książek o ludzkiej psychologii (ale warto było). I tutaj nie tylko mam na myśli książki konkretnie psychologiczne, ale też np. o holokauście. Bo kiedy się czyta o trudnych czasach, to też widać często pewne schematy zachowań. I nie czytam takich książek tylko po to żeby dojść do „wniosku”: ” o jakie to straszne, z tej strony to były potwory, a z drugiej biedne ofiary”, ale dodając pomiędzy książki jak „Efekt Lucyfera” czy „Zrozumieć zagładę”, wiem z czego różne zachowania się biorą i że to pewne mechanizmy organizmu niekoniecznie łatwe do kontrolowania.

Boże, gdybym w wieku nastu lat miał tą wiedzę, którą mam dzisiaj… to wcale nie zmieniły by się moje przekonania, poczucie tego co jest słuszne, a co nie itp.., ale zmieniłby się mój stosunek do świata i sposób radzenia sobie ze stresem.

„Młodość byłaby lepszym czasem gdyby przyszła w życiu później.”
(Charlie Chaplin)

;)

Ale się fajnie pisze notki kiedy się siedzi na chorobowym i nic nie musi ;) Jeszcze taki luz na co dzień osiągnąć bym chciał na dziś :D

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.