Podsumowanie 2025 [+edit]

Wczoraj przypomniałem sobie, że wypadałoby jakieś podsumowanie sklecić… A więc:
123 przeczytane książki, podróżnicze cele zrealizowane, dla WOŚP w 33 finale zarobiłem 1265,50zł, 68 przesyłek wysłanych… i w tym roku napisałem trochę notek-przemyśleń, w tym tych zaległych, a w przyszłym też planuję by tak było. To znaczy ja nie planuję notek albo że jakieś będą, ale akurat mam jeszcze coś do napisania ;)

Marzenia i plany się nie zmieniły. Podróżniczo w przyszłym roku zamierzam zwiedzić późną wiosną kawałek Niemiec i może Luksemburg, a jesienią znowu Włochy – bo jest jeszcze parę miejsc i nie osiągnę spokoju, dopóki i ich nie zaliczę :D No, jest jeszcze długi weekend, a wtedy może bym tak wybrał się do Szwecji albo Norwegii… ale to trzeba obadać czy to jest sensowny plan na 4 dni, ale fakt że dobrze by było zająć się tym już teraz…

Ach, no i jeszcze zrobiłem w tym roku wielki porządek minimalizujący… ale to było już z pół roku temu i jeszcze nie pozbyłem się wszystkiego wysortowanego do pozbycia się :/ Nie mówiąc już o akcesoriach do rękodzieła, to chyba trzeba lat bym stworzył wszystko, co bym chciał… Idzie to słabo, mimo że narzucam sobie jakiś harmonogram. W dalszym ciągu mam z tego powodu sporą frustrację, ale ponieważ już wiem, że fizycznie nie da się zrobić wszystkiego co bym chciał, szukam sposobu, żeby jakoś lepiej znosić to, że się nie da. Ale np. przedwczoraj przeczytałem taki komentarz:

„Jeśli spokój zależy od tego, czy wszystko idzie zgodnie z planem, to nie jest spokój, tylko kontrola.”

no i w sumie spokoju nie mam. I nie jest to fajne. Czasem myślę, że będę pierwszym hobbyholikiem i konsekwencje będą takie same jak pracoholizmu ;) To jest mój główny cel na przyszły rok i na resztę życia: żeby jakoś się uspokoić, zwolnić… (oczywiście brak konieczności pracy pozwoliłby na to dużo szybciej…).

Ale pomijając ten dyskomfort wynikający z niedoboru czasu w stosunku do chęci realizacji swoich celów, to pierwszy raz w tym roku pomyślałem, że gdybym miał podsumować teraz życie (no wiecie, niedługo czterdziestka, więc jest to jakaś mniej-więcej połowa ;) ), to… miałem dobre życie. Ale i tak nie chciałbym go powtarzać :D To znaczy pierwszych 20 lat powtarzać bym nie chciał, bo resztę mogę ;) Ale no, to i tak jest postęp i to wielki w porównaniu z początkiem tego bloga… Nigdy się nie spodziewałem, że to kiedykolwiek napiszę, ale tak to czuję dziś… Co w ogóle mam na myśli? W sumie całokształt, rodzinę (bo jak czytam doświadczenia niektórych ludzi, to naprawdę może być w tej kwestii mocno źle), związki (bo żadnych klasycznych, ale i żadnych dram itp., to bardzo dużo lekkości życiu nadaje :D ), codzienność dzisiejszą… Bo ta codzienność podoba mi się na ogół… kładę się do łóżka i myślę jaki jestem szczęśliwy. Bo mogę się położyć do wygodnego łóżka z taką milusią pościelą z „misia” (100% poliester i co z tego? :D śpi mi się pod nią cudownie, wręcz błogo), wtedy najczęściej myślę o tym jak jest dobrze :) Oczywiście pod warunkiem, że to weekend albo przynajmniej nocna lub druga zmiana, bo na pierwszej wpadam w panikę, że zaraz muszę wstawać, a jeszcze się nie położyłem, no ale to właśnie ta łyżka dziegciu w mojej beczce miodu (sama konieczność pracy i wszystko co z nią związane). Także jest (ogólnie) fajnie, a w przyszłość też patrzę z optymizmem :)

Edit (11.01): chyba jednak 124 czy 125 książek przeczytałem ;) noo i jeszcze chciałem dopisać, że w ostatnim kwartale roku zarobiłem na wyprzedanych rzeczach (częściowo moich wyszukanych przy porządku, a częściowo otrzymanych do dalszej odsprzedaży) 222€. Teraz mogę wyrzucić stare notatki i ewentualnie zbierać nowe ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.